French Affair czyli profesjonalna pielęgnacja Franck Provost J’aime My... Oleo Supreme

niedziela, grudnia 11, 2016

French Affair czyli profesjonalna pielęgnacja Franck Provost J’aime My... Oleo Supreme

Od 40 lat Monsieur Franck Provost odmienia świat stylizacji włosów, dążąc do tego, by uczynić piękno luksusem dostępnym dla wszystkich kobiet. Od czasu, kiedy otworzył swój pierwszy salon w 1975 roku, cel ten przyświeca mu nieustannie i konsekwentnie wyznacza drogę do sukcesu. Teraz profesjonalna pielęgnacja włosów Franck Provost jest w zasięgu naszych dłoni, bowiem kosmetyki Franck Provost J’aime My... są już dostępne w drogeriach Rossmann. A mnie spotkał zaszczyt bycia Ambasadorką tej niezwykłej marki przez kolejnych kilka miesięcy. 

„Dziś stworzyłem dla Was: J’aime My – gamę produktów do pielęgnacji włosów, dzięki której mogę nadal pielęgnować swoją bliską więź z Wami, kobietami. Nie ma nic bardziej satysfakcjonującego, niż widok szczęśliwej kobiety, która czuje się piękna.” - tak mówi sam Mistrz o swojej kolekcji teraz już dostępnej dla każdej z nas. 

J’aime My... to kompozycja aktywnych składników starannie dobranych do określonego rodzaju włosów i dostępna w asortymencie pięciu różnych produktów. J’aime My... to niezwykła linia produktów inspirowanych specjalistyczną wiedzą fryzjerską, zdobywaną w salonach Franck Provost we Francji. J’aime My... to jednym zdaniem profesjonalne produkty do domowego użytku niezawierające silikonu


A opakowania J’aime My...? To po prostu miód dla naszych oczu - kobiece, zwiewne, delikatne tubki z serduszkiem sprawią, że nasze oczy z pewnością z łatwością odnajdą je na półkach drogerii Rossmann. 


Jako Ambasadorka marki miałam możliwość poznania Mistrza Francka i przeprowadzenia z nim wywiadu. Jako, że Monsier Provost posługuje się na co dzień językiem francuskim, w wywiadzie towarzyszyła nam tłumaczka. Mam nadzieję, że już niebawem obejrzycie mój wywiad z Mistrzem - jesteście ciekawe jakie pytania mu zadałam? Teraz zapraszam Was do obejrzenia krótkiego spersonalizowanego dla mnie filmiku ze spotkania z Panem Franck Provost. Rozsiądźcie się zatem wygodnie i wciśnijcie Play :)


Pierwszą gamą kosmetyków Franck Provost, z którą się zaprzyjaźniłam, to linia J’aime My... Oleo Supreme - istna magia olejków. Daje połysk, miękkość i lekkość naszym włosom. Zawarte w linii składniki takie, jak: olejek makadamia, który słynie ze swoich właściwości odżywczych i rewitalizujących - głęboko regeneruje włókno włosowe. Olejek z awokado tak bogaty w kwasy Omega 3 zapewnia włosom lekkość i połysk. Olejek z nasion grejpfruta sprawia, że włosy stają się miękkie i błyszczące, dzięki swoim walorom regeneracyjnym i nawilżającym.

Jeśli macie suche i zniszczone włosy, to ta gama produktów jest stworzona właśnie dla Was. Delikatny szampon i cudownie nawilżająca maska sprawią, że suche i zniszczone włosy odzyskają blask i lekkość. A jeśli nasze włosy dodatkowo puszą się niemiłosiernie - kilka kropel olejku sprawi, że pożegnamy się z niesfornym puszeniem a włosy staną się gładkie i lśniące


Moim ulubieńcem stał się olejek 3 w 1 - to produkt iście wielozadaniowy! Dla bardzo intensywnej kuracji należy nałożyć go na suche włosy i pozostawić na 10 minut, po czym należy go spłukać. W celu codziennej regenerującej pielęgnacji - nakładamy dosłownie kilka kropli na mokre, lub jak kto woli - suche włosy bez spłukiwania. Ten olejek sprawi, że nasze włosy będą gładkie, bez sterczących "antenek" a dodatkowo będą cudownie pachnieć i błyszczeć.


Szampon oraz maskę możemy stosować codziennie aby pożegnać włosy-suchotniki - te produkty sprawią, że nasze sianowate włosy w końcu odzyskają idealną kondycję.  I nie są to czcze słowa. Kosmetyki Franck Provost to najwyższa PROFESJONALNA pielęgnacja włosów na każdą kieszeń. Koniecznie poszukajcie w Rossmann opakowań z serduszkiem J’aime My.... Ta autorska - bardzo francuska gama produktów z pewnością podbije również i Wasze serca. Niech serduszko Franck Provost J’aime My... stanie się i naszym sercem.


Moja wizja piękna czyli Lancôme Visionnaire

piątek, grudnia 09, 2016

Moja wizja piękna czyli Lancôme Visionnaire

Ostatnimi czasy przeprosiłam się z marką Lancôme. Na wiele wiele lat o niej zapomniałam - aby teraz powrócić do pielęgnacji anti-aging, bowiem produkty przeciwstarzeniowe Lancôme z serii Vissionaire wydały się być stworzonymi dla mojej dojrzałej aczkolwiek kapryśnej skóry. 


Dzięki Visionnaire, marka Lancôme prowadzi wszystkie kobiety inną drogą. Na nowo tworzy obraz upływającego czasu i pokazuje kobietom, jak zachować naturalne piękno i nie poddać się oznakom upływającego czasu. Głównym zadaniem Visionnaire jest przeciwdziałanie pierwszym oznakom starzenia – niezależnie od ich postaci. 


Wychodząc naprzeciw potrzebom kobiet, które poszukują w pielęgnacji uczucia komfortu, a jednocześnie korekcji dla swojej cery, marka Lancôme stworzyła na nowo kultowy krem Visionnaire oraz nowy krem pod oczy Visionnaire Yeux.


Skóra okolic oczu jest cienka i wyjątkowo delikatna. To na niej w pierwszej kolejności pojawiają się oznaki starzenia, braku snu, czy niekończących się godzin spędzonych przed ekranem komputera. Najpierw pojawiają się cienie pod oczami i opuchnięcia, a następnie zaczynają się tworzyć coraz głębsze zmarszczki. Spojrzenie traci wyrazistość i świeżość. Chcąc zamaskować niedoskonałości oraz ukryć oznaki starzenia, zakładamy przyciemniane okulary, lub robimy zbyt kryjący, mocny makijaż, zmieniamy fryzurę, pozbawiając się tym samym częściowo naszej osobowości oraz możliwości wyrażania uczuć.


Aby pomóc wszystkim kobietom zdjąć maski i wyeksponować piękno spojrzenia, Lancôme stworzyło nową pielęgnację korygującą z gamy Visionnaire: krem korygujący pod oczy Visionnaire Yeux-Eye On Correction. <KLIK>

Visionnaire Yeux koryguje wszystkie oznaki starzejącej się i zmęczonej cery – zmarszczki, cienie pod oczami oraz opuchnięcia. Technologia Hydra Blur połączona z jasmonidami będącymi kluczowym składnikiem aktywnym Visionnaire daje natychmiastowe rezultaty. Dla uzyskania jak najlepszych efektów optycznych, technologia Hydra Blur została stworzona na bazie jedwabistych pudrów (krzemionka i perlit). Padające na skórę światło zostaje rozproszone w różnych kierunkach, a tym samym tuszuje niedoskonałości cery, zapewniając wyjątkowo naturalne wykończenie.


Krem przypomina w dotyku balsam nawilżający, jest satynowo-pudrowy i ultra świeży na skórze. Nałożony na skórę przepięknie ją wygładza i rozświetla milionem drobinek (ale nie brokatowych), które dodają blasku naszemu spojrzeniu. To ideał pod makijaż - rozświetli nawet najbardziej zmęczone okolice oczu i sprawi, że nasza skóra pod oczami będzie gładka, sprężysta i pełna blasku. 


Serum korygujące Visionnaire to totalny hit tej serii. Serum nie tylko jest przeznaczone dla skóry dojrzałej ale w szczególności dla cery z rozszerzonymi porami i tak jak moja cera - z bliznami po trądziku. Po jego nałożeniu pory są niewidoczne a blizny praktycznie zniwelowane. Jest to oczywiście optyczne złudzenie bo rozszerzone pory  blizny nie znikają całkowicie ale ja jestem w szoku, że po jego nałożeniu na skórę może być ona piękna i gładka tak, jak gdybym miała nieskazitelną skórę. A uwierzcie mi - nie mam nieskazitelnej cery. <KLIK>


Serum ma lekką, żelową konsystencję, która idealnie rozprowadza się na naszej skórze i perfekcyjnie się wchłania pozostawiając ją gładką i aksamitną w dotyku. To pierwsze tak zaawansowane serum korygujące, które koryguje - zmarszczki, rozszerzone pory i niejednorodność cery, zapewniając efekt nieskazitelnej skóry. Jego konsystencja łatwo się wchłania pod wpływem dotyku opuszków palców, otulając skórę luksusowo-zmysłowym woalem. Cera w mig już po pierwszej aplikacji staje się miękka, jedwabista i sprężysta. I nie są to czcze słowa. Serum daje efekt photoshop na naszej skórze - wygładza ją tak mocno, że nigdy nie wierzyłam w to, że moja skóra może w końcu wyglądać dobrze w każdym oświetleniu - nawet w jarzeniowym, które potrafi uwypuklać jej niedoskonałości. 


Krem korygujący na noc Visionnaire Nuit to uzupełnienie pielęgnacji - można go nakładać na serum lub solo. Visionnaire Nuit Beauty Sleep Perfector to krem na noc, który działa wtedy, kiedy śpimy - jak nocny kompres. Przywraca skórze gładkość, elastyczność i blask. Sprawia, że każdego dnia budzimy się piękniejsze i bardziej wypoczęte. Konsystencja kremy - typu żel-w-oleju (gel-in-oil) zawiera mikrokropelki rozproszonego oleju zawieszone w bardzo świeżym wodnym żelu. <KLIK>


Unikalna, wszechstronna formuła korygująca tego niezwykłego kremu łączy cząsteczkę LR2412 i kwas hialuronowy. Jedyna w swoim rodzaju konsystencja tworzy efekt tzw. “drugiej skóry” - natychmiast stapiając się z nią i wnikając w jej głębsze warstwy. Formuła kremu wręcz zaskakuje bogatą ale jednak lekką konsystencją, która po nałożeniu staje się wyjątkowo świeża i niemal niewyczuwalna, niczym „druga skóra”. 

Już od pierwszej aplikacji kremu cera jest idealnie nawilżona i odświeżona. A po zaledwie trzech dniach staje się gładsza, sprężysta i bardziej promienna. Po czterech tygodniach stosowania produktu skóra nabiera jędrności, nasze zmarszczki stają się płytsze a skóra nabiera blasku, co nadaje jej młodzieńczego wyglądu. 


Trio Visionnaire to idealne połączenie luksusu marki Lancôme oraz tego, czego potrzebuje skóra dojrzała. Piękne i spójne opakowania sprawiają natomiast, że seria idealnie prezentuje się na naszej toaletce. lub na półce w łazience Lancôme Visionnaire  to po prostu wizja piękna naszej skóry. 


Kosmetyki Lancôme Visionnaire możecie kupić oczywiście w drogeriach Douglas - a na święta będą stanowiły prezent idealny dla wszystkich dojrzałych kobiet, których skóra potrzebuje odrobiny luksusu i piękna.


NARS Velvet Matte Lip Pencil Dragon Girl

czwartek, grudnia 08, 2016

NARS Velvet Matte Lip Pencil Dragon Girl

Matowe pomadki to mój nałóg i chociaż nie jestem na co dzień fanką mocnych i ekstrawaganckich kolorów, to kolor Dragon Girl od NARS uwiódł mnie totalnie. Bo Velvet Matte Lip Pencil, to już prawdziwie kultowy produkt od NARS.


Velvet Matte Lip Pencil to niby zwyczajna pomadka w kredce ale efekt, jaki daje na ustach jest wręcz obezwładniający. Aksamit na ustach? Tak to jest własnie to, a w dodatku utrzymuje się na ustach nawet do 10 godzin bez poprawek. 


Dragon Girl to taka mocno nasycona, strażacka czerwień. Odcień seksowny i drapieżny i chociaż nie lubię czerwieni, to w tym wydaniu nie mam jej dość. 

Kredka pozostawia nasze usta miękkie i wyrafinowane. Jest idealna do nadania kształtu, podkreślenia i/lub wypełnienia ust. W mgnieniu oka zmienia makijaż z dziennego na wieczorowy w stylu glamour. Jej formuła wzbogacona została zmiękczającymi składnikami i sprawia, że ma kremową konsystencją, a wyjątkowe połączenie silikonów zapewnia nieskazitelny kolor utrzymujący się na ustach całymi godzinami. Do tego fantastycznie się temperuje każda temperówką o dużym otworze. 


NARS Velvet Matte Lip Pencil to mat w 100% idealny i niekoniecznie musicie sięgać po kolor Dragon Girl, bowiem kredka występuje aż w 10 odcieniach - od delikatnych po mocne i nasycone ale każda sprawi, że usta będą jak aksamit. Pomadka NARS Velvet Matte Lip Pencil kosztuje 115 zł i kupicie ją w Sephora.

Best Day Ever z Bath & Body Works Get Happy

wtorek, grudnia 06, 2016

Best Day Ever z Bath & Body Works Get Happy

Best Day Ever to kolekcja owocowo-słodkich kosmetyków od Bath & Body Works, która pomimo jesiennej atmosfery skieruje nasze myśli ku beztroskim i pełnym szaleństwa dniom minionego lata. Odczaruj więc deszczową aurę i pozwól sobie na odrobinę szaleństwa, a w mgnieniu oka przegonisz pochmurny nastrój.


Zatrzymaj dla siebie cząstkę lata dzięki linii Best Day Ever od Bath & Body Works i bądź pełna blasku nawet w najbardziej pochmurny jesienny dzień! Pozwól swojej skórze skosztować prawdziwie owocowej uczty i wybierz się w podróż po najlepszych wakacyjnych wspomnieniach – złociste kąpiele słoneczne, pikniki w parku, ogniska na plaży… To będzie twój Best Day Ever!


Najnowsza kolekcja pielęgnacyjna od Bath & Body Works to pięć niesamowitych kompozycji zapachowych – Sweet Escape Strawberry Picnic, Sunshine Days Summer Sunflowers, Get Happy White Peach Sangria, Live Fresh Seaside Citrus oraz Beach Nights Summer Marshmallow. Produkty, jak za dotknięciem magicznej różdżki, poprawiają nastrój, pobudzają do działania i dają soczysty zastrzyk pozytywnej energii.


Ja postawiłam aby mój Best Day Ever upływał pod znakiem słodyczy Get Happy White Peach Sangria. Soczystość cytrusowych owoców po prostu sprawia, że nawet najbardziej pochmurny i słotny dzień staje się słoneczny i wesoły. Energetyzująca dawka mgiełki zapachowej powoduje, że odzyskujemy zapał i chęć do życia. 


Moja ulubiona pianka do mycia dłoni Just Peachy to istny zastrzyk dobrego humoru podczas tak prozaicznej czynności jak mycie rąk. Pianki od Bath & Body Works są delikatne dla dłoni a ich zapach sprawia, że mamy ochotę na dłużej pozostać w łazience. 


Balsam do ciała Get Happy z pewnością wprawi nas w doskonały humor i spowoduje, że po wieczornej kąpieli powiemy "Tak to był Best Day Ever!". 

A już lada moment zimowa odsłona najnowszej serii Bath & Body Works, dzięki której zaśpiewamy "Let it snow, let it snow, let it snow!".