Cień niedoskonały czyli wpadka diego dalla palma

poniedziałek, czerwca 09, 2014

Cień niedoskonały czyli wpadka diego dalla palma

Markę diego dalla palma poznałam ponad rok temu. To ekskluzywne i drogie kosmetyki, które na świecie konkurują z takimi potentatami jak Dior, Chanel czy też Estee Lauder. Jednak każda, nawet najbardziej ekskluzywna marka ma w swojej ofercie niewypały czy też buble i takim też okazał się pojedynczy cień od diego dalla palma w kolorze o numerku 05 (lekko opalizujący grafitowy odcień).


Kosmetyki diego dalla palma mają bardzo estetyczną szatę opakowań i to się chwali również w przypadku tego cienia. Sam kolor jest mocno napigmentowany ale strasznie obsypuje się nie tylko podczas aplikacji ale i podczas całego dnia. Po dwóch godzinach pod oczami mamy widoczny szary pyłek i na nic zdaje się jego usunięcie bowiem po dwóch kolejnych znowu jest to samo. Najbezpieczniej jest nie malować się nim wcale bo przecież możemy zapomnieć spojrzeć w lusterko wyglądając jak miś panda a wiemy, że nie ma nic gorszego. 


Nie wiem jak inne kolory z tej serii bowiem gama kolorystyczna jest dość szeroka ale panu szarakowi mówię zdecydowanie "nie".

Cena pojedynczego cienia diego dalla palma w klubie Glowhill to 79,20 zł zamiast 99 zł. 

Cherry Blossom czyli jak tu nie kochać Lily Lolo

czwartek, czerwca 05, 2014

Cherry Blossom czyli jak tu nie kochać Lily Lolo

O kosmetykach od Lily Lolo pisałam już wiele razy - z początku podchodziłam do nich jak do jeża - zawsze uważałam bowiem, że aplikacja sypkich kosmetyków zajmuje mi zbyt dużo czasu. Nic mylnego. Wystarczy nabrać wprawy i malujemy się dosłownie w kilka minut. 


Kosmetykiem, który ostatnio dosłownie powalił mnie na kolana jest róż do policzków w kolorze Cherry Blossom. Rzadko stosuję na policzki kolory brzoskwini - częściej stawiam na "różowy róż" ale tym razem mój wybór okazał się istnym strzałem w 10 i jestem już uzależniona od tego koloru. 

Dystrybutor Lily Lolo, czyli firma Costasy tak opisuje ten odcień - jasny, brzoskwiniowo-różowy róż z bardzo delikatnie mieniącymi się drobinkami, wprost stworzony dla osób o jasnej karnacji - czyli właśnie dla mnie. 


Ten miałki drobny pyłek idealnie osiada na pędzlu, musimy strzepać jego nadmiar i delikatnymi ruchami aplikujemy na skórę - tym kolorem nie można sobie wyrządzić krzywdy - jest delikatny, lekko opalizuje podkreślając kości policzkowe ale nie uwydatnia niedoskonałości mojej skóry. Utrzymuje się na policzkach cały dzień - nie ściera się i nie ciemnieje. Będąc u swojego fryzjera Jacka, który jest również mistrzem makijażu usłyszałam pytanie "co takiego mam na policzkach?" - to był właśnie Cherry Blossom. 


Jeśli chodzi o przygodę z kosmetykami mineralnymi, to polecam zacząć ją właśnie od dobrania sobie różu, zwłaszcza, że kosmetyki te są niesamowicie wydajne a i niewiele kosztują - 42,90 zł za słoiczek 20 ml.
  • nie zawiera drażniących substancji chemicznych, nanocząsteczek, parabenów, tlenochlorku bizmutu, talku, sztucznych barwinków, syntetycznych substancji zapachowych i konserwantów
  • naturalny i delikatny
  • lekka i jedwabiście gładka konsystencja
  • daje subtelne wykończenie; bardziej intensywny efekt można uzyskać nakładając kilka warstw
  • 100% naturalny
  • odpowiedni dla wegetarian i wegan

Domowy pedicure czyli zestaw do pielęgnacji stóp Lemon Parfait od Mary Kay

środa, czerwca 04, 2014

Domowy pedicure czyli zestaw do pielęgnacji stóp Lemon Parfait od Mary Kay

Mamy już wiosnę a wielkimi krokami zbliża się lato - to doskonały czas aby zadbać nie tylko o naszą twarz ale i o stopy. Marka Mary Kay lubuje się w ślicznych limitowanych zestawach i tym razem postawiła na pielęgnację stópek. 


Słodki zestaw Lemon Parfait jest zamknięty w torebeczce, którą możemy zabrać ze sobą na urlop i tam poddać się przyjemnemu zabiegowi pedicure. Mamy bowiem do dyspozycji 10 musujących i nieziemsko pachnących tabletek, które rozpuszczamy w wodzie i moczymy nasze stopy przez 10-15 minut aby zmiękczyć skórę. Następnie w ruch idzie peeling, który doskonale usuwa martwy naskórek (chociaż ja jeszcze stosuję tarkę do stóp). Potem bierzemy się za paznokcie - mamy pilniczek i separatory aby wygodniej malować paznokcie ulubionym lakierem. Kiedy pedicure jest już gotowy, wcieramy w stopy orzeźwiający i chłodzący żel, który idealnie sprawdza się tez po ciężkim dniu bowiem łagodzi uczucie tzw. "ciężkich stóp".

Osobiście bardzo nie lubię korzystać z pedicure w gabinetach kosmetycznych i z wielką przyjemnością wykonuję sobie pedicure w zaciszu własnego domu a ten zestaw doskonale mi to ułatwia. 


Zainspirowany cytrynowymi makaronikami z francuskich piekarni, to ożywczy zestaw idealny dla Twoich stóp. Formuła zawiera korzystne składniki roślinne, takie jak olejek z mięty pieprzowej, ekstrakt z liści rozmarynu, sok z liści aloesu i olejek z drzewa herbacianego. Ten zestaw to idealny dla dziewczyny, która uwielbia być rozpieszczana.


Oczywiście produkty Mary Kay nie należą do najtańszych - limitowany zestaw kosztuje bowiem aż 169 zł (według mnie to niestety za dużo bowiem mamy tutaj de facto tylko trzy kosmetyki i akcesoria) ale uważam, że to doskonały pomysł np. na prezent.

Z uwagi na to, że jest to edycja limitowana to i tak pewnie rozejdzie się jak świeże bułeczki. 
Viva Sopot czyli blogerski weekend nad Bałtykiem

czwartek, maja 29, 2014

Viva Sopot czyli blogerski weekend nad Bałtykiem

Kiedy dwa miesiące temu otrzymałyśmy od Magdy z Oceanic maila z zapytaniem czy nie chciałybyśmy wybrać się na weekend do Sopotu, chyba żadna z nas nie miała wątpliwości. Jedziemy do Sopotu!!!!!! I to w dodatku w tak doborowym towarzystwie. 

fot. www.blackdresses.pl
Wyruszyłyśmy w piątek wieczorem i chociaż lot opóźnił nam się o godzinę to doleciałyśmy głodne wrażeń - czekało nas zwiedzanie fabryki Oceanic oraz wizyta w Spa Hotelu Sheraton no i niezapomniany maraton po Trójmiejskich restauracjach. 

Zostałyśmy zakwaterowane w przepięknych apartamentach należących do firmy Oceanic - po 6 blogerek w każdym. Moimi współlokatorkami były Monika z Blackdresses, Tova z Bloga Moniszona, Sauria, Joasia - Piękność Dnia i Agata (Ma Nosa) Miałyśmy do dyspozycji 3 łazienki (całe szczęście) a rano przychodziła przemiła pani, która przygotowywała dla nas śniadanie - taki lajf!

W sobotę pojechałyśmy zwiedzać fabrykę firmy Oceanic, która mieści się w Trąbkach (to teren czysty ekologicznie) pod Gdańskiem. Tam poznałyśmy tajniki produkcji kosmetyków AA oraz buszowałyśmy po magazynie, gdzie oprócz produkowanych w Trąbkach kosmetyków - znajdowały się kosmetyki, których dystrybutorem jest Oceanic.

w środku - Magda - nasza Blogini z Oceanic

Po zwiedzaniu przyszedł czas na wyczekiwaną wizytę w Spa Hotelu Sheraton, który zlokalizowany jest obok Grand Hotelu - tuż przy samym sopockim molo. Tam oddałyśmy się w sprawne dłonie masażystek a potem mogłyśmy korzystać z tzw. mokrej strefy Spa - jacuzzi, Hammamu, basenu, łaźni oraz sauny. Spacer po molo, chociaż pogoda nie do końca nam dopisała oraz wieczorna kolacja zakończyły ten pełen atrakcji dzień.

fot. www.blackdresses.pl
fot. www.blackdresses.pl
W niedzielę po śniadaniu wyruszyłyśmy do Gdańska, gdzie zwiedzałyśmy starówkę a następnie w Browarni Gdańsk zjadłyśmy fantastyczny obiad. 

fot. www.blackdresses.pl
Niestety wszystko dobre co się szybko kończy i wieczorem niestety wyruszyłyśmy samolotem do Warszawy. To był niezapomniany weekend, podczas którego nie tylko mogłyśmy poznać markę Oceanic "od kuchni" ale zintegrować się z dziewczynami, które okazały się fantastycznymi kompanami. Dziękuję firmie Oceanic za zaproszenie a Wam współlokatorki i współtowarzyszki za cudowny czas w Trójmieście. 

moje kochane współlokatorki <3
a z Monią dzieliłam sypialnię - nie chrapała :)