Ziołowe orzeźwienie czyli Ziołowy dezodorant od MÁDARA

wtorek, maja 27, 2014

Ziołowe orzeźwienie czyli Ziołowy dezodorant od MÁDARA

Nadszedł ten czas w roku, kiedy nasza skóra potrzebuje szczególnej ochrony przed nadmiernym poceniem się. Do tej pory kupowałam wyłącznie drogeryjne dezodoranty - Garnier, Fa, Rexona ale one dawały wyłącznie pozorne uczucie świeżości. Nie mogę natomiast stosować blokerów z uwagi na to, że parzą moją skórę.


W końcu trafiłam na ekologiczny i naturalny dezodorant MÁDARA - wybrałam wersję ziołową. Pachnie delikatnie i bardzo naturalnie - wyczuwamy tutaj nutkę nagietka, szałwii, rumianku, róży oraz mięty, która świetnie chłodzi nas pod paszkami. W dodatku dezodorant świetnie radzi sobie z poceniem nawet w największe upały. Nie pozostawia mokrego filmu ale należy odczekać chwile aż dokładnie się wchłonie. Nie brudzi ubrań, nie zatyka porów - czujemy jak nasza skóra oddycha w upalne dni.

To świetna alternatywa dla tradycyjnych dezodorantów, chociaż jego cena jest wyższa - kosztuje bowiem 51,80 zł - to warto postawić na naturę. Dezodorant można kupić m.in w sklepie matique.pl.

Skład: Aqua, Glycerin, Potassium Alum, Rosa Damascena, Calendula Officinalis, Chamomilla Recutita, Salvia Officinalis, Mentha Piperiata (Extract), Aroma, Limonene, Linalool, Geraniol, Chondrus crispus

Naturalny i organiczny certyfikowany przez ECOCERT.

Czarny pocałunek czyli krem do ciała Dark Kiss od Bath & Body Works

poniedziałek, maja 26, 2014

Czarny pocałunek czyli krem do ciała Dark Kiss od Bath & Body Works

Balsamy do ciała dzielę na te, które działają czyli dobrze nawilżają moją skórę i te, które po prostu obłędnie pachną ale nawilżenie skóry po posmarowaniu jest takie sobie. Takie są właśnie balsamy od Bath and Body Works. Jednak kremy do ciała od BBW to całkiem inna historia - tutaj w parze idzie i dobre nawilżenie i rewelacyjny zapach. 


Ta amerykańska marka wkroczyła szturmem do Polski i od razu podbiła nasze serca dzięki swojej szerokiej ofercie, uroczym opakowaniom i bardzo różnorodnym gamom zapachowym. Moje serce skradł piękny i głęboki zapach Dark Kiss. I chociaż nawilżenie skóry nie jest idealne, to często po niego sięgam aby czuć się zmysłowa i seksowna.

Krem do ciała zamknięty jest w dużej tubie 226 g i ma idealną konsystencję - nie za rzadki nie za gęsty - nie mamy problemu z jego dozowaniem. Wchłania się bardzo dobrze i nie pozostawia na ciele tłustego filmu tylko piękny zapach. 

To dość słodki ale i orientalny zapach, gdzie delikatna nuta piżma miesza się lekko z kadzidłem i słodkim zapachem mirabelki - elektryzująca mieszanka - istna uczta dla zmysłów. A zapach na ciele jest niesamowicie trwały - do tego seksowna bielizna i możemy ruszać na podbój naszego mężczyzny. 

Oczywiście zapach możemy wzmocnić stosując bliźniaczą mgiełkę zapachową do ciała lub wodę toaletową - uwielbiam pomysł Bath and Body Works za to, że możemy otulić się zapachem na różne sposoby. 
We're going to Ibiza czyli neonowy róż od Lovely

piątek, maja 23, 2014

We're going to Ibiza czyli neonowy róż od Lovely

Kiedy zobaczyłam ten neonowy "oczojebny"odcień lakieru na półce Rossmanna od raz chwyciłam go w swoje ręce i dopiero gdy przyszłam do domu zauważyłam, że to lakier piaskowy (nie miałam o tym pojęcia podczas zakupu) a w dodatku na naklejce widnieje enigmatyczny napis "lakier strukturalny do stosowania wyłącznie na sztuczne paznokcie". Owszem miałam lekkie obawy przed pomalowaniem ale co tam - raz kozie śmierć!


Powiem szczerze nie wiem czym kierowała się firma Lovely umieszczając tę informację na etykiecie ale lakier okazał się tradycyjnym piaskiem (z bardzo delikatnym shimmerem) i nie zrobił "kuku" moim paznokciom. Zmywa się jak to piaski - bez szału ale idzie przeżyć. Wysycha w kosmicznym tempie a na paznokciach trzyma się idealnie przez bity tydzień. 

Jeśli miałyście obawy przed kupnem tego lakieru z uwagi na tę "mrożącą krew w żyłach" informację (bo kto teraz nosi sztuczne paznokcie), to nie miejcie ich tylko pędźcie do Rosska po swoją Ibizę. Kolor mówi wszystko - letni geniusz!

Jestem nudna czyli Revlon Colorburst Matte Balm 230 Complex

środa, maja 21, 2014

Jestem nudna czyli Revlon Colorburst Matte Balm 230 Complex

O matowych pomadkach piszę często, bo to one nalezą do moich ulubionych. Podczas ostatniej wizyty w Hebe wyczaiłam nowość Revlon - matową kredkę do ust Colorburst Matte Balm. I jak nie na Siouxie przystało - zamarzyłam sobie kolor 230 Complex - nudziakowy, nie różowy :) Bo przecież ile można mieć różowych mazideł do ust...


Do tej pory znałam pomadki w kredce od Revlon dzięki Just Bitten Kissable Stain (na blogu pokazywałam już Cherish Devotion oraz Darling Cherie) a teraz mam mat w kolorze nude czyli 230 Complex.

Pomadki te są bliźniaczo podobne do Just Bitten (mają lekki mentolowy zapach i dają delikatne uczucie chłodzenia na ustach) jednak różni ich wykończenie - piękny aksamitny mat. Dodatkowo, potrójnie pielęgnująca formuła na bazie masła shea, kokosowego oraz mango, odżywia i pielęgnuje usta.


To mat, który nie wysusza naszych ust ale je dodatkowo pielęgnuje. Po raz pierwszy nałożyłam pomadkę tuż po wizycie u dentysty, kiedy moje usta były niesamowicie suche i rzeczywiście pomadka matuje ale i działa jak delikatny balsam - nie wysuszyła ust, idealnie trzymała się przez kilka godzin i delikatnie je nawilżyła. 

Revlon Colorburst Matte Balm występuje w 5 wariantach kolorystycznych od nudziakowego beżu poprzez odcienie różu, malinę aż do fioletu śliwki. Nie mamy tutaj tradycyjnej czerwieni -  ot taka ciekawostka. 

Cena pomadki to ok. 50 zł ale oczywiście w promocji możemy ją kupić dużo taniej. Jak Wam się podobam w mało tradycyjnej dla mnie (bo nie różowej) odsłonie?