To skandal czyli Rimmelowy bubelek Scandaleyes Thick & Thin

środa, grudnia 25, 2013

To skandal czyli Rimmelowy bubelek Scandaleyes Thick & Thin

Nie umiem namalować sobie ładnej kreski na powiece i byłam pewna, że tym pisakiem od Rimmel uda mi się to w oka mgnieniu. Niestety tak nie było - Scandaleyes Thick & Thin wyposażony jest w precyzyjny ukośny aplikator 3D, który pozwala na narysowanie nieskazitelnej kreski różnej grubości. Teraz wystarczy jeden produkt, żeby uzyskać retro look lat 60-tych za jednym pociągnięciem. 


Oj chyba się zagalopowali z tym stwierdzeniem - bo własnie ten skośny aplikator psuje całą zabawę z malowaniem kreski. Po pierwsze maże się nierównomiernie jak wyschnięty flamaster a pod drugie jaka wodoodporność?. Na moje nieszczęście zabawiłam się nim przed imprezą i gdy po kilku godzinach zabawy poszłam do łazienki - zobaczyłam okropne odbicie całej kreski na górnej powiece - zmyłam go jakoś chusteczką nasączoną wodą (no właśnie waterproof????) i wróciłam do zabawy. 

Zero trwałości - w tym przypadku Rimmel Scandaleyes to istny skandal :)

Organique Bloom Essence czyli najładniejsza na świecie emulsja do higieny intymnej

poniedziałek, grudnia 23, 2013

Organique Bloom Essence czyli najładniejsza na świecie emulsja do higieny intymnej

Po raz pierwszy zobaczyłam emulsję do higieny intymnej z  rok temu na półce sklepu Organique - od razu pomyślałam - WTF czy może być coś piękniejszego? Różowy, opalizujący na złoto płyn po prostu wydał mi się niewiarygodnie estetyczny - bo przecież płyny do higieny intymnej nie muszą być nudne i całkiem przezroczyste - stoją w naszej łazience, każda z nas ich używa i to właśnie Organique sprawiło, że kosmetyk tak niezbędny dla każdej kobiety może być po prostu... ładny.


Wyjątkowa emulsja o bardzo łagodnej formule, opartej na roślinnych składnikach myjących. Dzięki zastosowaniu kwasu mlekowego posiada fizjologiczne pH, delikatnie myje, nie naruszając równowagi biologicznej okolic intymnych. Specjalnie skomponowane wyciągi roślinne wzbogacają emulsję o właściwości przeciwzapalne, łagodzące i regenerujące. Zapewnia odświeżenie i długotrwały komfort. 


Rzeczywiście płyn jest bardzo łagodny, ma śliczny kwiatowy zapach (jak cała seria Bloom Essesnce) ale niestety jest straaaaaasznie rzadki i wodnisty - to rzeczywiście mi w nim przeszkadza. Kiedy naciśniemy pompkę, to wypsikuje z niej w kosmicznym tempie i to z  takim impetem, że musimy bardzo uważać aby nie rozchlapał się nam dookoła. To duży minus tego kosmetyku ale przyznam, że jedyny - używam go przeszło od dwóch miesięcy i rzeczywiście - nie tylko bardzo dobrze myje, odświeża, ale też łagodzi wszelkie podrażnienia no i po prostu przepięknie wygląda w naszej łazience.

Cena tego intymnego cuda to ok. 30 zł za butelkę 250 ml. Pomimo faktu iż jest rzadki - ja stosuję ok. 2 do 3 psiknięć na jedno mycie dwa razy dziennie - po ponad 2 miesiącach płyn dopiero mi się kończy. Czyli wydatek rzędu 30 zł raz na dwa-trzy miesiące nie uważam za zbyt wygórowany. Oczywiście są tańsze emulsje/płyny do higieny intymnej w dodatku lepiej dostępne dlatego też to Wam zostawiam wybór.

A może macie jakiś swoich ulubieńców - chętnie się dowiem.

czyż nie jest przepiękna?
Listopadowo-grudniowe denko czyli bye bye pustaki

niedziela, grudnia 22, 2013

Listopadowo-grudniowe denko czyli bye bye pustaki

Nie jest to jakaś pokaźna kolekcja, ale akurat te kosmetyki zakończyły swój żywot w listopadzie i grudniu - jak zwykle jest to wyłącznie pielęgnacja, bowiem kolorówka mam wrażenie nigdy mi się nie kończy - oto przegląd kosmetyków, których puste opakowania w dniu dzisiejszym wyrzuciłam do kosza:


  1. Mgiełka do ciała od Bath&Body Works Dark Kiss Noir Desir - to dość słodki i otulający zapach, lekko pudrowy - mgiełki od BBW mają to do siebie, że mogą nam zastąpić wodę toaletową, bowiem długo utrzymują się na naszej skórze. Psikałam się nią wieczorem po kąpieli i chyba lepiej dzięki niej mi się spało.
  2. Antybakteryjna Emulsja Bielenda Pharm z serii TRĄDZIK - nie do końca spełniła moje oczekiwania ale zużyłam ją do ostatniej kropli - więcej możecie poczytać w tym poście.
  3. Antybakterynjy Tonik również od Bielenda Pharm z serii TRĄDZIK - tutaj już było lepiej niż w przypadku emulsji - nawet polubiłam ten tonik ale w chwili obecnej testuję tonik od ZIAJA również przeznaczony do cery z niedoskonałościami no i zobaczymy...
  4. Korzenny Żel pod prysznic od Organique - mmmmm co za zapach - zimowy, lekko rozgrzewający i cudownie nawilżający skórę - minusem jest to, że słabo się pieni - bardziej przypomina gęsty olejek pod prysznic ale co z tego, kiedy pachnie jak Gwiazdka.
  5. Normalizujący krem na pryszcze od Organique - mój faworyt w zwalczaniu niedoskonałości - lekko matuje skórę ale jej nie wysusza i bardzo dobrze radzi sobie z wykwitami na twarzy - szerzej napisałam o nim tutaj
  6. Łagodzący tonik od Eostra - ma mocny zapach mięty pieprzowej, świetnie oczyszcza skórę, zapobiega jej świeceniu, łagodzi zaczerwienienia i generalnie działa jak opatrunek dla skóry z problemami - w tym poście przeczytacie całą recenzję.
  7. Serum Liftactiv 10 Oczy i Rzęsy od Vichy to moje odkrycie roku (pełna recenzja już na dniach) - póki co napiszę, że nie tylko cudownie rozświetla skórę pod oczami, niweluje drobne zmarszczki, nawilża to dodatkowo ma niesamowity wpływ na rzęsy i brwi. 
  8. Krem po zabiegach dermatologicznych od SKIN TECH - był moim panaceum na skórę lekko zmasakrowaną w tym roku poprzez zabiegi, jakie robiłam w gabinecie medycyny estetycznej - przyśpiesza gojenie, łagodzi podrażnienia i drobne ranki na skórze - tutaj poczytacie więcej o tym magicznym kremie.
VICHY Liftactiv Serum 10 Serum Wyraźnie Odmładzające

piątek, grudnia 20, 2013

VICHY Liftactiv Serum 10 Serum Wyraźnie Odmładzające

Kiedy skończyłam 35 lat, a było to dokładnie na kilka dni przed tym, kiedy postanowiłam zacząć prowadzić blog kosmetyczny (czyli 2,5 roku temu) - w końcu zdecydowałam się na sięgnięcie po serum do twarzy. Skóra kobiety po trzydziestce nie jest już taka sprężysta, moja dodatkowo jest pozbawiona blasku (wiele lat palenia papierosów zrobiło niestety swoje), lekko zmęczona, szczególnie wrażliwa i problematyczna. Wszystkie wiemy, że nawet najlepsze kremy do twarzy nie są w stanie odwrócić procesu starzenia się naszej skóry. Przez ten okres próbowałam różnych serum do twarzy - z jednymi polubiłam się bardziej, z innymi mniej ale zawsze podczas kuracji czułam, że stosowanie serum to nie tylko marketingowa bajka.


Po raz pierwszy sięgnęłam po Liftactiv Serum 10 od Vichy prawie dwa lata temu i tylko jemu do tej pory pozostałam wierna. Jedno opakowanie "podkradła" mi nawet przyjaciółka podczas wakacji, kiedy zapytała mnie o radę czego powinna używać oprócz kremu do twarzy. Spodobało się jej nie tylko samo opakowanie ale i efekt jaki dawało na skórze przez ten tydzień, kiedy to dzieliłam się z nią tym kosmetykiem podczas wspólnego wypoczynku. Nie mogłam nie oddać tego serum najlepszej przyjaciółce, skoro i jej przypadło do gustu w tak krótkim czasie.


Serum Liftactiv 10, podobnie jak Serum Liftactiv 10 Oczy i Rzęsy ma srebrne, metalowe i bardzo futurystyczne opakowanie. Do jego aplikacji mamy szklaną pipetę, która gwarantuje nam higieniczne nakładanie kosmetyku na twarz. Serum ma żelową, dość rzadką konsystencję ale podczas aplikacji nie spływa z buzi i dobrze się rozprowadza. Do wchłonięcia musimy jednak odczekać kilka minut (nie wchłania się jednak całkowicie - pozostaje lekko wyczuwalne na skórze w postaci aksamitnego filmu), wtedy możemy nałożyć nasz ulubiony krem lub nie, bowiem serum można stosować samodzielnie. Delikatny, kwiatowo-cytrusowy zapach jest również jego atutem. 


Przed Serum Liftactiv 10 nie stosowałam wcześniej kosmetyków liftingujących - uważałam, że nie do końca jest mi to potrzebne (miałam drobne zmarszczki mimiczne przy ustach oraz jedną wielką zmarszczkę na czole, z którą po latach poradził sobie dopiero botoks) ale pierwsze efekty działania tego kosmetyku są widoczne już jakieś 15 minut po jego aplikacji - skóra jest delikatnie napięta i wygładzona. A przy jego regularnym stosowaniu przez dłuższy okres czasu, zmarszczki mimiczne zostają lekko spłycone, napięcie skóry nie jest już efektem jednorazowym a skóra nabiera zdrowszego wyglądu. Serum dobrze też nawilża skórę i pomimo efektu napinania skóry, nie powoduje jej nieprzyjemnego ściągnięcia. Można je stosować również w tak delikatnym rejonie jak okolice oczu - nie powoduje bowiem podrażnień.

W porównaniu do stosowanych przeze mnie serum od Tołpa, Mabelle, Skincode - Serum Liftactiv 10 od Vichy wypada najlepiej i chociaż ostatnio zamieniłam je na Serum Idealia to Vichy jednak nie zdradziłam :)

Cena 30 ml opakowania, w zależności od tego, w której aptece je kupujemy, waha się od 90 do 140 zł. Jedno opakowanie starcza na okres ok. 10 miesięcy, jeśli stosujemy je wyłącznie na noc, tak jak ja.

Teraz możecie kupić Serum Lifactiv 10 w Świątecznym zestawie - w cenie samego serum - dostajecie dodatkowo malutki młyn micelarny oraz 15 ml miniatury kremu na dzień i na noc. 
To doskonały pomysł na spóźniony Gwiazdkowy prezent.