Let it snow, let it snow czyli Snow Dust od Lovely i pazurki Królowej Śniegu

czwartek, grudnia 19, 2013

Let it snow, let it snow czyli Snow Dust od Lovely i pazurki Królowej Śniegu

Piaskowe lakiery ostatnio należą do moich ulubionych - i po pięknych kolorach od Wibo myślałam, że już nic mnie nie zaskoczy a tutaj taka niespodzianka. Biały śnieżny pył czyli Snow Dust od Lovely to chyba jeden z ciekawszych i ładniejszych lakierów piaskowych w mojej skromnej kolekcji. Kiedy zobaczyłam go na półce obok srebrnego i złotego, od razu wiedziałam, że wezmę tylko lakier dla Królowej Śniegu. 


Myślałam, że do uzyskania idealnego efektu będzie potrzebna biała baza - jednak przy 3 warstwach, nie jest to konieczne - te kryją praktycznie tak, że prześwit płytki jest widoczny tylko pod pewnym kątem. Dodam, że w porównaniu do Wibo, piasek od Lovely wysycha jeszcze szybciej - 3 warstwy, 10 minutek i voila :) Jeśli chodzi o trwałość to zawsze podkreślam - u mnie lakiery niezależnie od marki trzymają się i tydzień - tak też było w jego przypadku - a zmywanie... jak to piasek - nie jest różowo ale też nie ma tragedii. 

A czy Wy macie już swój piaseczek od Lovely?

Relaks w SPA Feniks

środa, grudnia 18, 2013

Relaks w SPA Feniks

Kiedy po raz kolejny zostałam zaproszona do skorzystania z dowolnego zabiegu w Instytucie Zdrowia i Urody Feniks w Warszawie (ul. Giełdowa 4A) bardzo się ucieszyłam - okres przedświąteczny to doskonały czas na zadbanie o siebie aby w Wigilijny wieczór wyglądać świeżo i promiennie. 


Wybrałam sobie zabieg na twarz Lite Refresh - jest to zabieg polecany osobom o skórze wrażliwej, skłonnej do podrażnień, nietolerującej silnych zabiegów złuszczających, a jednocześnie wymagającej oczyszczenia i odświeżenia. Wskazaniem do zabiegu jest trądzik różowaty, okołowargowe zapalenie skóry, skóra problemowa, matowość, ziemista cera, trądzik I lub II stopnia. Połączenie kwasu jabłkowego z salicylowym (pH 2,9) daje spektakularne efekty wygładzenia skóry, zwężenia rozszerzonych porów, poprawy kolorytu skóry i zahamowania powstawania zmian trądzikowych. Skóra staje się mocno napięta, ale bez efektu łuszczenia się czy podrażnień. 


Od razu wiedziałam iż Lite Refresh to zabieg idealny dla mojej skóry, która od czasu do czasu wymaga złuszczania aby odzyskać zdrowy koloryt, nabrać blasku, pozbyć się niedoskonałości i nierówności. Przemiła Pani Małgosia, w której fachowe dłonie oddałam się już po raz drugi, w trakcie zabiegu mówiła mi dokładnie co robi - jakiego kosmetyku aktualnie używa (SPA Feniks pracuje głównie na kosmetykach marki Epionce), jakie efekty dają poszczególne składniki zawarte w danym preparacie i jakich efektów mogę się spodziewać. 

Ma mojej twarzy podczas zabiegu Lite Refresh zostały wykonane następujące czynności:
  • oczyszczanie delikatnym żelem litycznym na bazie wyciągu z mentolu, kory wierzby białej i pirytonian cynku (dwukrotne),
  • odtłuszczenie skóry przy pomocy pre-peelu,
  • aplikacja kwasy lite refresh (30% kw jabłkowego, 5% kw salicylowego, 14% wyciąg z kory wierzby, 0,5%wyciąg z cebuli) o pH 2,9,
  • neutralizacja Delikatnym Mleczkiem Oczyszczającym na bazie wyciągu z jabłka i daktyli,
  • masaż na Medical Barier Cream (ceramidy, kw tłuszczowe, olej z krokosza, wyciąg z owoców z dzikiej róży, fitosterole),
  • aplikacja maski ultra kojącej Enriched Firming Mask (kora wierzby białej, masło shea, awokado, perła prerii).


Od razu napiszę, że do gabinetu przyszłam z niezbyt pięknymi i lekko rozgrzebanymi wykwitami na brodzie i nosie - bezpośrednio po samym zabiegu miejsca te były wyraźnie uspokojone i lekko przyschnięte a na drugi dzień nie było po nich śladu. Oczywiście jak to po kwasach - po kilku dniach skóra zaczęła sama się oczyszczać i wyrzucać na wierzch niespodzianki w postaci pryszczy (Pani Małgosia uprzedziła mnie o tym fakcie) jednak po upływie tygodnia nie było już po nich śladu. 

O dziwo bezpośrednio po zabiegu skóra nie była przeraźliwie sucha i nie złuszczałam się jak np. po mocnych kwasach TCA (bo takie też robiłam w ubiegłym roku) a po tygodniu napięcie skóry nadal było wyraźnie wyczuwalne, pory mocno zmniejszone i czyściutkie jak nigdy a blizny po trądziku z którymi borykam się od dawna - lekko spłycone. Myślę, że gdybym wykonywała taki zabieg regularnie - np. raz w miesiącu - moja skóra wróciłaby do pełnej równowagi. 

Polecam ten zabieg osobom z niedoskonałościami skóry ale również i takim, które chcą po prostu odświeżyć i rozświetlić skórę przed jakimś ważnym wydarzeniem. Nie jest to zabieg inwazyjny i nie musimy się potem ukrywać w domu a dodatkowym plusem jest niewątpliwie to, że masaż wykonywany manualnie na twarzy, ramionach, dekolcie i karku daje uczucie błogości i niesamowitego odprężenia. Ja uwielbiam być tak rozpieszczaną a Wy - korzystacie z zabiegów w SPA czy gabinetach kosmetycznych?

Cena zabiegu Lite Refresh to 250 zł - więc jest to zabieg praktycznie na każdą kieszeń. 

zobaczcie jaka byłam zsypana przed zabiegiem a jaka promienna i uspokojona jest skóra po Lite Refresh
Purpurowe rządy od IsaDora czyli boski Purple Reign

poniedziałek, grudnia 16, 2013

Purpurowe rządy od IsaDora czyli boski Purple Reign

Ten lakier pewnie już widziałyście na kilku blogach. Stał sobie od miesiąca na półce i jakoś nie mogłam się za niego zabrać, póki nie zobaczyłam go na zdjęciach. 


No i zakochałam się - ciemny bakłażan - chociaż IsaDora nazywa go "purpurowym rządem" - Purple Reign rzeczywiście rządzi - lustrzana tafla lakieru po prostu zachwyca i zwala z nóg. Moja okropnie pofalowana płytka jest idealnie gładka (pokryłam dwiema warstwami) i nie mogę się napatrzeć na swoje głupie paznokcie. Lakier posiada szeroki, wygodny pędzelek - dwa muśnięcia i mamy pomalowany pazurek - dodatkową zaletą jest też to, że lakier wysycha w przyzwoitym tempie. Taka ciekawostka - Purple Reign to również gra słów Purple Rain czyli Purpurowy Deszcz.

A Wy tez już macie chrapkę na Purple Reign?

INGLOT Sparkling Dust czyli lustrzany efekt na skórze

piątek, grudnia 13, 2013

INGLOT Sparkling Dust czyli lustrzany efekt na skórze

Sparkling Dust od INGLOT to bardzo ciekawy produkt jednak według mnie nie nadaje się do codziennego użytku, bowiem ma niesamowicie mocne działanie na naszych buźkach. To kosmetyk do profesjonalnego wykorzystania przy sesjach zdjęciowych lub na tzw. "wielkie wyjścia" kiedy chcemy oczarować lustrzanym blaskiem naszej skóry.


Sparkling Dust to puder rozświetlający do twarzy i ciała - bardzo drobno zmielony, puszysty i mocno napigmentowany - należy ostrożnie go aplikować, bo potem dość ciężko schodzi jego nadmiar. Cena 2,5 g opakowania to około 40 zł. Na Sylwestra będzie jak znalazł.